Motto

O nas

Aktualności

Oferty pracy

Usługi

Kontakt
JUICE
Join Us In Creating Enthusiasm
Rynek Energii
Energia i Motywacja
Sprzedaż Bezpośrednia
Kwiecień, 2015
Maj, 2015
Grudzień, 2015
"Ludzie mają ich za oszustów, naciągaczy, sprzedawców chłamu", a praca akwizytora to ciężki kawałek chleba
Dziś Prasek nie jest już jednym z ponad 800 tysięcy szarych akwizytorów. Od kilku miesięcy przewodniczy zarządowi Centrum Sprzedaży Bezpośredniej, który zajmuje się zdobywaniem klientów dla potentatów z branży telekomunikacyjnej i energetycznej.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
Nie wpuszczają ich drzwiami, muszą wejść oknem. Ludzie mają ich za oszustów, a na ich widok z miejsca mówią "nie, dziękujemy". Słowem - zawsze mają pod górkę. Oni, czyli akwizytorzy. Czy dziś opłaca się być domokrążcą?
 

Robert Prasek od 20. roku życia pracuje przy sprzedaży bezpośredniej. Po kilkunastu ciężkich latach w zawodzie wciąż jest przekonany, że to najlepsza fucha na świecie. "Nie ma nic lepszego. (...) Tylko od nas zależy, ile zarobimy. Nie ma żadnych granic górnych. Oczywiście jeżeli ktoś ma zamiar oszukiwać, to nie zarobi" - zachwala na forum internetowym.
 

Dziś Prasek nie jest już jednym z ponad 800 tysięcy szarych akwizytorów. Od kilku miesięcy przewodniczy zarządowi Centralnej Grupy Pośrednictwa, która zajmuje się zdobywaniem klientów dla potentatów z branży telekomunikacyjnej i energetycznej.

Akwizytor = oszust?
W powszechnym przekonaniu akwizytor, zwany częściej domokrążcą, nie ma jednak twarzy Praska i jemu podobnych. Nie jest człowiekiem sukcesu, ani nawet prawdziwym pracownikiem uczciwie zarabiającym na życie. Domokrążca to oszust, naciągacz i szarlatan - mówi sobie zapewne przeciętny Kowalski, do którego drzwi puka właśnie tajemniczy nieznajomy z aktówką, garnkami albo papierem toaletowym pod pachą.

Czytaj także: Telemarketing - frustracja, stres i nieduże zarobki. Ale lepsza pierwsza praca niż garnuszek rodziców

Takiemu wizerunkowi winni są sami sprzedawcy. A przynajmniej spora część z nich. Co rusz słychać bowiem o akwizytorach naciągających staruszków lub rozpływających się w powietrzu zaraz po uzyskaniu zaliczki.

Uczciwi sprzedawcy mogą tylko ubolewać nad tym, że niecne praktyki kolegów po fachu psują im opinię i utrudniają pracę. - Tak, oni robią fatalny wizerunek tym, którzy sprzedają dobre produkty. Niestety zawsze obok dużych, rzetelnych i działających uczciwie firm będą też przedsiębiorstwa z założenia działające na szkodę klienta - mówi naTemat Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.

DOMOKRĄŻCA W LICZBACH
źródło: Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej

870 tys. - tyle osób pracowało w 2011 roku w sprzedaży bezpośredniej. Zdecydowana większość to kobiety;
20-25 proc. - taką część wszystkich sprzedawców stanowią ci, dla których sprzedaż bezpośrednia jest podstawowym źródłem dochodu;
6-10 godzin tygodniowo - tyle średnio pracuje akwizytor;


Luboń dodaje, że skojarzenie domokrążca = oszust zrodziło się jeszcze w latach 90., kiedy sprzedaż bezpośrednia w Polsce dopiero raczkowała. - W momencie, kiedy ten rodzaj sprzedaży wchodził do kraju, był on sposobem na bardzo szybkie wzbogacenie się. Akwizycja była źle postrzegana, bo ludzie po prostu sprzedawali chłam - stwierdza. 

Zarobić na "konsultantce"
A co akwizytorzy sprzedają teraz? Z danych Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej wynika, że najczęściej kosmetyki (69 proc.). Jeszcze do niedawna wśród nastolatek panowała moda na bycie "konsultantką Avonu" lub "konsultantką "Oriflame". Rozprowadzanie towaru w gronie znajomych jest zresztą pierwszym etapem pracy w tej branży. Po kosmetykach, najlepiej sprzedaje się sprzęt AGD oraz suplementy i artykuły dietetyczne. 

MIROSŁAW LUBOŃ
dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej
 

Olbrzymia większość ze sprzedawców to są ludzie, któzy kupują produkty na własne potrzeby i ewentualnie robią nimi obrót w wąskim gronie. Prawdziwi sprzedawcy, którzy pracują około 40 godz. tygodniowo to jakieś 25 proc. wszystkich. Dla nich to główne źródło dochodu i mają naprawdę przyzwoite pieniądze.

Z pozoru trudno wyobrazić sobie, że krążąc od drzwi do drzwi i oferując zakup usługi czy produktu, można zarobić naprawdę dobre pieniądze. Jeszcze bardziej nierealna wydaje się perspektywa zarabiania tym na życie. - Czy da się na tym zarobić? Wszystko zależy od tego, co się chce osiągnąć i ile czasu poświęcić. Olbrzymia większość ze sprzedawców to są ludzie, którzy kupują produkty na własne potrzeby i ewentualnie robią nimi obrót w wąskim gronie. Prawdziwi sprzedawcy, którzy pracują około 40 godz. tygodniowo to jakieś 25 proc. wszystkich. Dla nich to główne źródło dochodu i mają naprawdę przyzwoite pieniądze - odpowiada Mirosław Luboń.

Najgorszy pierwszy raz
Od statusu "konsultanta" firmy zajmującej się sprzedażą bezpośrednią do wyjadacza pracującego jak na etacie, jest bardzo daleka droga. Akwizycja to ciężki kawał chleba, na którym niejeden połamał sobie zęby już po kilku dniach pracy. Sprzedawcy-amatorzy bardzo często nie wytrzymują konfrontacji z klientem i jego obawą wobec domokrążców.

Zawody bez przyszłości. Dziennikarze, nauczyciele, rolnicy - wyginą jak dinozaury?

- 9 na 10 osób, do których akwizytor zwróci się z produktem, prawdopodobnie odmówi. Trzeba niezwykłej odporności psychicznej żeby to przetrwać i zbudować sobie sieć klientów - zwraca uwagę Mirosław Luboń. I dodaje, że 6 na 10 domokrążców rezygnuje już po pierwszej konfrontacji z klientem.
<< [[Modules/Blogger/PubComment_:_backToHome]] Dodaj nowy komentarz
0 razem elementów
Dodaj nowy komentarz
Nazwa*
Temat*
Komentarz*
Wpisz znaki widoczne na poniższym obrazku.*
Nowy


MottoO nasAktualnościOferty pracyUsługiKontakt